Konrad zabił swoją żonę. Nie ma tajemnicy, nie ma szukania sprawcy.
Czytelnik wysłuchuje różnych wersji historii zbrodni podczas nieformalnego dochodzenia. Czemu to zrobił? Pierwsze pytanie pociąga następne: kim właściwie był? kim była jego żona? jakim byli małżeństwem? czemu Konrad nie napisał studium „O słuchu”?
Poczucie bezsilności kryje się za największymi i najwspanialszymi projektami, a gdy do ich realizacji przystępują obłąkani, zagubieni ludzie, katastrofa jest tylko kwestią czasu.
Jedna z najsłynniejszych powieści Bernharda, w Polsce poznana dzięki genialnemu spektaklowi Krystiana Lupy, którego rysunki powstałe podczas pracy nad adaptacją zostały zamieszczone na okładce oraz stronach tytułowych.
Obok tego martwego giganta nie przejdzie już nikt obojętnie – Elfriede Jelinek
Na początku "Kalkwerku" (Officyna, przeł. Ernest Dyczek, Marek Feliks Nowak) widzimy rozpryśnięty na posadzce mózg i czołgającego się po ziemi mężczyznę umazanego gnojem. Mózg należał do jego żony. "Kalkwerk" to historia obsesjonata, przez lata przygotowującego się do napisania studium o słuchu i traktującego upośledzoną małżonkę jako królika doświadczalnego. Bohaterowie powieści prowadzą niemal Strindbergowską walkę, ale oskarżając Bernharda o mizoginię, powinniśmy być ostrożni. Cała historia jest opowiedziana z perspektywy pośrednich i bezpośrednich świadków zdarzeń, do końca więc nie wiemy, co w niej jest prawdą, a co tylko plotką.
Wznowienie utworu przez łódzką Officynę jest właściwie przedrukiem wydania krakowskiego, jednakże wyróżnia je współczesna edycja. Po pierwsze – wartościowe posłowie autorstwa Karola Franczaka – kulturoznawcy i socjologa. Analizuje ono w przystępnych (nawet dla odbiorcy nieobytego w okołoliterackich analizach), acz niepozbawionych wnikliwości słowach „fenomen Bernharda”, jego poetykę i najważniejsze tropy interpretacyjne. Po drugie (na okładce i stronach tytułowych) okrasa – ilustracje Krystiana Lupy wykonane do wspomnianego spektaklu. Zabieg ciekawy, zjednujący powieść z jej adaptacją teatralną, przerzucający most między autorem a jej interpretatorem i promotorem.
W Kalkwerk znajdziemy jednak nieco mniej quasi-publicystyki niż choćby w takim Wymazywaniu – antyaustriacka obsesja Bernharda, choć dochodzi do głosu, nie gra tu pierwszych skrzypiec. Kalkwerk jest dziełem bardziej uniwersalnym, silniej zmetaforyzowanym, a przy tym, mimo całej swej idiomatyczności, zdradzającym rysy ewidentnie Kafkowskie.
W całej tej epistemologicznej matni, w jaką wpędza nas Bernhard, jedynym, czego będziemy jednak mogli być pewni, będzie to, że obcujemy z bezdyskusyjnym arcydziełem.
Miklós Bánffy
Joris-Karl Huysmans
Krzysztof Bartnicki
Jerzy Jarniewicz
Andrzej Kopacki
Francis Scott Fitzgerald