Seria: Archiwa popkultury
ISBN: 978-83-62409-03-7
Rok wydania: 2010

Liczba stron: 176
Format: 150x240
Oprawa: miękka
Fragment
cena: 65.00 zł
nasza cena: 55.00 zł

Opowieść o początkach łódzkiej literatury satyrycznej, humorystycznej (często także frywolnej) itp. daje czytelnikom spojrzenie z innej, dotychczas nieznanej, perspektywy na życie kulturalne, społeczne, a nawet niejednokrotnie polityczne Łodzi przełomu XIX i XX w. Dunin wnikliwie ukazuje m.in. powstanie i działalność pierwszego łódzkiego pisma satyrycznego – tygodnika „Śmiech” oraz historię kabaretu w Łodzi, oczywiście ze szczególnym uwzględnieniem tytułowego „Bi-Ba-Bo”. Z kabaretem tym oraz jego autorami był już wówczas związany młody łódzki literat – Julian Tuwim. Książka została wzbogacona licznymi ilustracjami, pochodzącymi z ówczesnych gazet i czasopism, w tym autorstwa między innymi Artura Szyka i Wacława Przybylskiego. W najnowszym, drugim wydaniu znalazły się kolejne ilustracje z omawianego okresu, osoby pracujące nad wznowieniem postarały się odnaleźć i podać czytelnikom miejsce pierwszej publikacji każdej z nich. Dodatkowym walorem publikacji Dunina jest bogata bibliografia oraz sporządzony przez niego spis dawnych łódzkich wydawnictw kabaretowych. Książka zawiera również obszerny aneks, w którym znajdują się teksty nieopublikowanych we wcześniejszym wydaniu tzw. kupletów oraz rewietek. W aneksie zamieszczono również tekst Leo Belmonta o kabarecie „Bi-Ba-Bo”. Obecne wydanie jest poprzedzone wstępem doktora Tomasza Majewskiego z Instytutu Kulturoznawstwa UŁ, który opisuje szersze tło badań kulturowych prof. Dunina i, ogólnie, wszelkich badań poświęconych kulturze popularnej w Polsce w XIX i XX w. Książka Janusza Dunina inauguruje nową serię wydawniczą Officyny pod nazwą „Archiwa popkultury”.

 

Na otarcie łez tym, którzy płaczą po klęsce Łodzi w staraniach o tytuł Europejskiej Stolicy Kultury i zarywają noce, obmyślając nową markę tego miasta, zalecam lekturę wygrzebanej z mocno zapomnianego lamusa monografii W «Bi-ba-bo» i gdzie indziej Janusza Dunina (1931-2007), wybitnego bibliotekoznawcy i bibliofila. Profesor Dunin, poza zainteresowaniami arcypoważnymi, miał słabość do lekkiej muzy: kabaretów, kupletów, prasy rozrywkowej, w tym do frywolnych jednodniówek. Jego łódzką kabaretianę, wydaną w 1966 roku, wznawia łódzkie (a jakże!) Wydawnictwo Officyna w edycji bibliofilskiej – trzystu pięćdziesięciu egzemplarzy. Każdy z nich jest ręcznie numerowany (mój egzemplarz ma numer 033). W «Bi-ba-bo» i gdzie indziej to pierwszy tytuł w serii Officyny „Archiwa popkultury”.

Recenzje

W Bi-Ba-Bo i gdzie indziej Janusza Dunina to książka wydana po raz pierwszy w 1966 roku, ale niedostępna. Teraz ukazała się jako pierwszy tytuł nowej serii wydawniczej "Archiwa popkultury". Autor, znany w Łodzi bibliofil, badacz archiwaliów, poszukiwacz ciekawostek, podobnie jak Kaźmierczyk zajął się lekką muzą. Autor żongluje zebranymi przezeń kupletami i anegdotami, które bawiły łodzian kiedyś, ale spokojnie mogą bawić współcześnie. Tym bardziej że satyryczne spostrzeżenia są wciąż nad wyraz aktualne. "Literatura - nie bawełna ani fabryka kurzu pełna, przeto się każdy chyba zgodzi, że słusznie nic nas nie obchodzi..." - ubolewali łódzcy artyści w końcu XIX stulecia. W książce Dunina mamy pełną galerię postaci charakterystycznych dla Łodzi, które odnalazł w łódzkich jednodniówkach, ulotkach i kalendarzach, do których rzadko sięgali badacze. Jak pisze autor we wstępie, to twórczość z pogranicza publicystyki, literatury i folkloru. W sam raz do serii o popkulturze. Drugie wydanie poprzedza wstęp Tomasza Majewskiego "Mała sztuka unerblattu" i uzupełnia szereg rysunków z łódzkiej prasy. Wydaje się, że kiedyś łodzianie mieli do siebie więcej dystansu niż dziś...


Joanna Podolska, Gazeta Wyborcza

Na otarcie łez tym, którzy płaczą po klęsce Łodzi w staraniach o tytuł Europejskiej Stolicy Kultury i zarywają noce, obmyślając nową markę tego miasta, zalecam lekturę wygrzebanej z mocno zapomnianego lamusa monografii W «Bi-ba-bo» i gdzie indziej Janusza Dunina (1931-2007), wybitnego bibliotekoznawcy i bibliofila. Profesor Dunin, poza zainteresowaniami arcypoważnymi, miał słabość do lekkiej muzy: kabaretów, kupletów, prasy rozrywkowej, w tym do frywolnych jednodniówek. Jego łódzką kabaretianę, wydaną w 1966 roku, wznawia łódzkie (a jakże!) Wydawnictwo Officyna w edycji bibliofilskiej – trzystu pięćdziesięciu egzemplarzy. Każdy z nich jest ręcznie numerowany (mój egzemplarz ma numer 033). (...)

W «Bi-ba-bo» i gdzie indziej to dobrze napisana dokumentacja okresu świetności satyry i kabaretu w Łodzi, a nie rozprawa naukowa. Skromna objętościowo oryginalna praca z 1966 roku zostawiałaby zresztą duży niedosyt, gdyby nie prezent od nowych wydawców – aneks z kupletami i skeczami. Zebrał je Dunin, ale nie wydał i przed śmiercią przekazał Bibliotece Uniwersytetu Łódzkiego. Wylądowały wśród zbiorów nieskatalogowanych i tylko szczęśliwy traf sprawił, że szara koperta z tymi prawdziwymi perełkami niedawno się odnalazła.

Na pochwałę zasługuje też staranna szata graficzna książki: wydłużony format i lekko zażółcone kartki, dobrej jakości reprodukcje rysunków i grafik z dawnych czasopism oraz przyjemnie zielona okładka z subtelną fakturą. A na jej tylnej stronie – niespodzianka – kolekcja „autentycznych szyldów łódzkich”: Stary Felczer. Zęby wyrywa i golenie męzkie; Wypychanie zwierząt. Poszukuje się uczniów; Krawiec reperóje stary dżury. Wychodzą jak nowe (pisownia oryginalna).


Magdalena Nowicka, Arterie

Łódzkie wydawnictwo "Officyna" przygotowało dla miłośników ksiąg dziwnych rzecz niezwykłą: bibliofilskie wydanie W Bi-Ba-Bo i gdzie indziej Janusza Dunina. Rzecz ukazała się w nakładzie 350 numerowanych egzemplarzy; w stosunku do ogłoszonego ponad półwieczem (1966) pierwowzoru wzbogacona została o obszerny aneks, czyniący z drugiego wydania książki edycję w tej postaci pierwszą, ogromnie w stosunku do pierwowzoru wzbogaconą i rozwiniętą.[...] Wydawca wzbogacił tom o serię łodzkich kupletów, podał pełną wersję rewii Bi-Ba-Bo, uzupełnił materiał ilustracyjny. Podjęte przez Janusza Dunina dzieło w naturalny sposób rozrosło się, objęło znacznie więcej niż początkowo utworów lekkich i żartobliwych, oddających klimat miasta, jego przedmieść i zaułków, charakter mieszkańców, ich poczucie humoru, poziom wykształcenia, zakres wrażliwości.


Grzegorz Leszczyński, Nowe Książki
Fragment